Translate

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Własne ścieżki

 


Nigdy do końca nie wiemy, co nas poruszy, a jednak wciąż się przemieszczamy. Jedni trzymają się ścieżek, bo są sprawdzone, inni idą bokiem, choćby wiatr pchał w oczy. Czasem uwiera kamień w bucie, czasem po prostu nie pasuje kierunek. Mówią nam, że liczy się cel, albo że sama droga wystarczy. A może chodzi o coś prostszego. O to, że ciało w ruchu myśli inaczej niż ciało w bezruchu. Że między krokiem a kolejnym wydarza się i poezja, i proza. I że właśnie tam, w przesuwaniu się przez chwilę, czujemy, że żyjemy.




sobota, 24 stycznia 2026

I'm Groot


To jedne z moich ulubionych zdjęć Tomka. Aspergerowiec, który ufa i po prostu cieszy się pozując to jak wygrana w totka. Nie ma sztucznych póz, nie ma napiętych mięśni. Jest po prostu On i jego dobry humor. Te dwa zdjęcia zainspirowane trochę słynnym " I'm Groot." Gdy idziemy robić zdjęcia to nigdy nie mamy planów na to, jak ma być. Założenie jest tylko jedno - dobrze się bawić. Z resztą to dotyczy nie tylko Tomka. Ile razy idę robić zdjęcia, to zawsze jest to przygoda. Najczęściej wspólny spacer po okolicy. Przecież nie trzeba szukać cudów, gdy mamy je blisko siebie. Obojętnie czy to miasto, czy zwykłe pole na końcu wsi.




 

czwartek, 22 stycznia 2026

Czułość


Najpiękniejszym szeptem świata jest spokojny oddech kogoś bliskiego.

Rytm bezpieczeństwa

Ten oddech to najcichsza deklaracja bycia obok. Nie potrzebuje słów, wielkich gestów ani obietnic – jest rytmem, który wyznacza puls domowego ogniska. Gdy świat na zewnątrz pędzi, a myśli plączą się w lęku o jutro, ten miarowy szum staje się kotwicą. To dowód na to, że w tej konkretnej sekundzie wszystko jest w porządku.

​Intymność bez maski

​W spokoju czyjegoś oddechu kryje się absolutna ufność. Kiedy bliska osoba zasypia obok, oddaje nam swoją bezbronność. Ten szept płuc to dźwięk czystej egzystencji, wolnej od ról, które gramy za dnia. Słuchając go, dotykamy samej esencji drugiego człowieka – jego spokoju, który udziela się nam niczym kojąca melodia.

​Dialog serc

​Czasem, gdy leżymy w ciemności, nasze oddechy zaczynają się synchronizować. To podświadomy taniec dwóch organizmów, które czują się ze sobą bezpiecznie. Ten "najpiękniejszy szept" mówi: ​"Jestem tu." ​"Możesz odpocząć." ​"Jesteśmy w tym razem." ​To jedyny język świata, którego nie trzeba tłumaczyć, a który rozumie każde serce spragnione bliskości.
 

środa, 21 stycznia 2026

Zapętlanie


Czasem myślę, że za bardzo się zapętlamy. Nie dlatego, że życie jest trudne, tylko dlatego, że krążymy wokół tych samych myśli, jakby miały nas ochronić przed kolejnym krokiem. Wracamy do tego, co znane. Do słów, które już były. Do historii, które umiemy opowiedzieć na pamięć. Bo tam jest bezpiecznie. Nawet jeśli ciasno. A przecież spiralę można czytać inaczej. Nie jako zamknięcie, ale jako powolne wspinanie się po własnym śladzie. Ten sam ruch, ale odrobinę wyżej. Ten sam lęk, ale z mniejszą siłą. Zapętlanie się bywa ciepłe. Jak muszla. Chroni to, co miękkie w środku. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy mylimy ochronę z zatrzymaniem. Może nie trzeba zrywać pętli. Może wystarczy poluzować. Zostawić miejsce na oddech. Na światło, które nie pcha, tylko czeka. Bo wzrost nie zawsze wygląda jak ruch do przodu. Czasem to tylko decyzja, żeby nie kręcić się już tak ciasno wokół siebie.

 

wtorek, 20 stycznia 2026

Wzrastaj


Bycie w stadzie jak nasiona nie ma nic wspólnego z tłumem.

To nie jest ścisk. To nie jest hałas. To nie jest jednakowość.

Nasiona nie rosną dlatego, że są takie same.

One trwają razem, bo wiedzą, że pojedyncze jest łatwe do zgniecenia,
a skupisko ma ciężar, pamięć i sens.
Każde nasiono niesie własny kod.
Własny kształt przyszłego liścia.
Własny moment, w którym pęknie łupina.
I żadne nie popycha drugiego, żeby „już”.
W stadzie nasion nie ma presji wzrostu.
Jest zgoda na czas.
Leżą obok siebie w ciemności.
Nie widzą jeszcze światła, ale czują wilgoć.
Czują, że nie są same w tym zawieszeniu.
Że jeśli przyjdzie mróz — przetrwają razem.
Jeśli przyjdzie susza — nie wszystkie, ale wystarczająco.
Bycie w stadzie jak nasiona to umiejętność milczenia bez samotności.
To dzielenie przestrzeni bez wchodzenia sobie w korzenie.
To wiedza, że nie każdy wyrośnie wysoko,
ale każdy jest potrzebny, żeby gleba nie była pusta.
Nasiona nie krzyczą o swojej wartości.
Nie mają certyfikatów.
Nie porównują liści, których jeszcze nie mają.
One po prostu są gotowe.
I kiedy przychodzi moment —
jedno pęka pierwsze, drugie później, trzecie wcale.
Ale to nie porażka.
To równowaga.
Stado nasion to wspólnota potencjału, nie efektu.
To zgoda na różne drogi wyrastania.
To bezpieczeństwo, które nie polega na kontroli,
tylko na bliskości.
I może dlatego ludzie tak bardzo tęsknią za takim byciem.
Bo gdzieś po drodze pomylili stado z tłumem,
a wzrost z wyścigiem.
A przecież wystarczyłoby znów nauczyć się leżeć obok.
W ciszy.
W gotowości.
Z wiarą, że każde z nas ma swój moment światła.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Powitanie


 

    Żyjąc w świecie, który gdzieś pędzi i coraz rzadziej znajduje czas na rozmowy oraz pielęgnowanie odruchów tak bliskich ciału, postanowiłam po wielu latach wrócić do pisania bloga. Nie kieruję go do nikogo konkretnego. Jestem raczej jak mój kot, którego możecie zobaczyć na tej fotografii — obecna, ale na własnych zasadach.

Jestem kobietą zbliżającą się do 54. urodzin. Stoję gdzieś pomiędzy cieniem a słońcem. Przysiadłam w świecie „pomiędzy”, w miejscu, w którym pozwalam sobie myśleć i czuć mocniej. Nie dlatego, że uważam się za lepszą czy inną. Odczuwanie zawsze było dla mnie intensywniejsze. To ono sprawia, że bokeh na rzęsach potrafi mnie wzruszyć — tak samo jak muzyka z najróżniejszych gatunków, bez której trudno byłoby mi żyć.

Potrzeba pisania była we mnie od zawsze. Nawet moje dłonie należą do tych gadatliwych. Czasem czuję się jak dinozaur, który trafił do niewłaściwej epoki. Dziś wszyscy piszą znakami, a ja wciąż bawię się słowami. Oddycham nimi.

Tak samo podchodzę do smaku. Nie ograniczam się, bo dopiero gdy naprawdę się rozsmakujesz, zaczynasz doceniać całą gamę. Jest w tym coś podobnego do słuchania muzyki — dopiero sięgając po pełne spektrum, zaczyna się rozumieć dźwięki.

Nie wiem, czy spodoba Ci się mój świat. Ale może zechcesz czasem przysiąść tu na kawę albo herbatę.

Zapraszam.... Jola