Nigdy do końca nie wiemy, co nas poruszy, a jednak wciąż się przemieszczamy.
Jedni trzymają się ścieżek, bo są sprawdzone, inni idą bokiem, choćby wiatr pchał w oczy.
Czasem uwiera kamień w bucie, czasem po prostu nie pasuje kierunek.
Mówią nam, że liczy się cel, albo że sama droga wystarczy.
A może chodzi o coś prostszego.
O to, że ciało w ruchu myśli inaczej niż ciało w bezruchu.
Że między krokiem a kolejnym wydarza się i poezja, i proza.
I że właśnie tam, w przesuwaniu się przez chwilę, czujemy, że żyjemy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz